Archiwum kategorii: Bez kategorii

Wiślane plaże marzeń

Troska o zdrowie i odgórne zarządzenia zatrzymały wielu z nas w domach. Pracujemy zdalnie, staramy się dobrze zorganizować czas dzieciakom, usiłujemy oswoić nową rzeczywistość, pewnie zastanawiamy się, jak długo to potrwa… Warto znaleźć coś, co pozwoli oderwać się od niewesołych myśli. Takim „lekarstwem na nerwy” mogą być wspomnienia, a co aktywuje je lepiej niż albumy ze zdjęciami, do których może już dawno nie zaglądaliście?

Zachęcamy, żebyście poszukali w nich czegoś bardzo konkretnego: promieni słońca, uśmiechu na twarzy, beztroskiej radości… Być może odnajdziecie je w ujęciach z egzotycznych podróży, ale równie dobrze można je znaleźć na fotkach pstrykniętych na osiedlowym placu zabaw, w jednym z krakowskich parków czy na plaży pod Wawelem….

Na plaży pod Wawelem? Tak, przecież na dębnickim cyplu jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku funkcjonowała plaża, na której relaksowali się krakowianie, zażywając przy okazji kąpieli w chłodnej rzece. Prasa donosiła:

„Pogodne dni lata dzień w dzień ściągają rzesze krakowian nad błękitne wody Wisły (…). Złoty piasek wiślański doskonale harmonizuje z brązowymi lub brązowiejącymi ciałami, zaś szmaragdowa trawa stanowi doskonałe tło dla kolorowych kostiumów plażowiczów” („Echo Krakowa”, 1 VIII 1951, s.3)

Ach, cóż za barwny obrazek! Niestety, gdy sięgniemy do zdjęć, czeka nas małe rozczarowanie, bo skala szarości nie oddaje całego kolorytu nadwiślańskiej plaży. Ale od czego mamy wyobraźnię?

Fot. Henryk Hermanowicz, lata 60. XX w.

Fot. Henryk Hermanowicz, lata 60. XX w.

 

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Józef Lewicki, lata 60. XX w.

Fot. Józef Lewicki, lata 60. XX w.

 

 

 

 

 

 

Fot. Józef Lewicki, lata 60. XX w.

Fot. Józef Lewicki, lata 60. XX w.

 

 

 

 

 

Cofnijmy się jeszcze nieco w przeszłość, do lat 30. XX w., kiedy krakowskie plaże cieszyły się szczytową popularnością. W tym czasie zaczęto doceniać rekreacyjne walory rzeki w mieście, zwłaszcza podczas letnich upałów. Możliwość wypoczynku nad przynoszącą ożywczy chłód rzeką przedstawiano jako prawdziwe dobrodziejstwo, w dodatku dostępne dla wszystkich, niewymagające nakładów finansowych, nie tylko przyjemne, ale też zdrowe. Dowodzono, że nad miejską rzeką można znaleźć wszystko, co potrzebne do relaksu: słońce, piasek i wodę.

reklamy prasowe

Krakowianie chętnie korzystali z tej możliwości w wielu miejscach na całej długości rzeki, ale szczególnie na zorganizowanych plażach: „Wawel” na Dębnikach i „Krokodyl” w pobliżu klasztoru Norbertanek. Na fotografiach widzimy tryskających radością użytkowników plaży, wypoczywających na piasku, kąpiących się w rzece, grających w piłkę, zasiadających przy kawiarnianych stolikach… Aż chciałoby się do nich dołączyć!

Fot. Edward Heczko, lata 30. XX w.

Fot. Edward Heczko, lata 30. XX w.

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

 

 

 

 

 

 

 

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

 

 

 

 

 

 

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

 

 

 

 

 

 

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

Fot. Agencja Fotograficzna „Światowid”, lata 30. XX w.

 

 

 

 

 

 

A może wśród plażowiczów byli Wasi rodzice lub dziadkowie, może w okresie PRL-u Wy sami? Mamy do Was wielką prośbę: jeśli w rodzinnych archiwach natkniecie się na zdjęcia z krakowskich plaż, podzielcie się z nami (oczywiście wirtualnie)! Jeśli ktoś z Was ma wspomnienia związane z rekreacją nad Wisłą – również chętnie je przyjmiemy! Pracujemy właśnie nad wystawą na ten temat, ma się ona odbyć w przyszłym roku. Wasz wkład jest bezcenny, dlatego prosimy: #zostanwdomuopowiedzkrakow

Na zdjęcia i wspomnienia czekamy pod adresem fotozbiory@muzeumkrakowa.pl

Plakietki wotywne ze zbiorów Muzeum Krakowa

W obliczu panującego zagrożenia i towarzyszącego nam niepokoju, warto wspomnieć o dawnych epidemiach i bohaterach, którzy nie bacząc na niebezpieczeństwo nieśli pomoc potrzebującym…. i co istotne, nieśli wsparcie dla ducha.

Na przestrzeni wieków, cała Europa i Kraków mierzyć musiały się z różnorodnymi epidemiami i chorobami dotykającymi wszystkich- zarówno biednych i tych bogatych. Swoista, „demokratyczna” i nie forująca nikogo choroba traktowana bywała często jako srogi znak od Boga zagniewanego na grzeszny lud. Obok racjonalnych sposobów wali z epidemią – opartych na doświadczeniach starożytnych, jak i w oparciu o teksty arabskie, czy dzieła średniowiecznych i nowożytnych lekarzy, zawsze poszukiwano duchowego wsparcia i liczono na Boży cud. Zawsze obok wiedzy medycznej i siły doświadczenia ważnym elementem walki z nieznanym często przeciwnikiem była wiara, czego przykładem był rozpowszechniony dawniej szeroko kult świętych patronów chroniących przed „morową strzałą”.
Święty patron pełnił zatem rolę pośrednika między błagającym o łaskę a Bogiem. Pośród wiernych rolę szczególnie skutecznych orędowników, obok Matki Boskiej Miłosiernej (w ikonografii osłaniającej swoim płaszczem wiernych) przyjęły w średniowieczu postacie męczennika Św. Sebastiana, świętych Rocha, Antoniego Pustelnika, jak i w epoce nowożytnej – arcybiskupa Mediolanu Karola Boromeusza.
Postać Karola Boromeusza (1538-1584)- arcybiskupa Mediolanu, jednego z filarów wielkiej reformy Kościoła Katolickiego po soborze trydenckim; teoretyka sztuki i wybitnego eksperta z zakresie prawa i teologii, zasługuje na szerszą uwagę. To postać o międzynarodowej sławie, z którą korespondowali królowie Stefan Batory i Zygmunt III Waza, traktujący go jako przewodnika duchowego, czy kardynałowie Andrzej Batory i Jerzy Radziwiłł prosząc Boromeusza o porady z zakresu sprawnego zarządzania diecezją i wprowadzania koniecznych reform posoborowych. To wreszcie wielki patron chroniący przed zarazą !!!
Kanonizowany w 1610 roku Boromeusz wsławił się aktywną działalnością w ogarniętym zarazą Mediolanie. Wielka epidemia, która nawiedziła to miasto w latach 1576-1577, zdziesiątkowała mieszkańców; władze były bezradne. Do dziś mediolańczycy wierzą, że dzięki odwadze, sile charakteru i wykształceniu arcybiskupa udało się uratować miasto. Boromeusz zadbał bowiem o rozmaite aspekty życia w nękanym przez chorobę mieście- od opieki duchowej i aktywnego zachęcania kapłanów do pomocy chorym, poprzez osobistą pomoc materialną dla potrzebujących. Arcybiskup postanowił bowiem sprzedać cześć swojego majątku osobistego na zakup żywności dla chorych; co więcej wyprzedał całe wyposażenie pałacu arcybiskupiego w celu uzyskania środków na pomoc dla potrzebujących. Jego wielkim dziełem było sprawne urządzenie wielkiego szpitala polowego – Ospedale San Gregorio- pod murami Mediolanu, gdzie chorzy mogli przejść kwarantannę w miarę dobrych, jak na XVI wiek warunkach. Sam Boromeusz przemierzał często miasto boso, ze sznurem pokutnym u szyi i z krucyfiksem w ręku, wzbudzając swą pokorą powszechny szacunek. Ów powróz- sznur pokutny u szyi to odwołanie do dewizy arcybiskupa – „Humilitas”, czyli pokora. To cecha, która przeszła do historii, bo wysoki hierarcha kościelny zrezygnował z przywilejów i aktywnie podjął się realnej pomocy potrzebującym, w praktyce realizując podstawowe obowiązki kapłana i osoby mającej poczucie odpowiedzialności za innych.
Nie dziwi zatem fakt, iż nowożytny arcybiskup stał się z czasem świętym o międzynarodowej sławie, także czczonym w Krakowie, o czym świadczą m.in. ołtarze z wizerunkami świętego Karola Boromeusza w kościele Mariackim, czy w kościele Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu.
Doświadczenia arcybiskupa Mediolanu na polu zwalczania zarazy były stosowane przez innych hierarchów Kościoła, jak i świeckich, zalecano m.in. przestrzeganie higieny osobistej, sam arcybiskup- na podstawie doświadczeń z zarazy- zauważył, że częste mycie rąk (wodą z octem), częste zmienianie ubrania i faktyczne stosowanie kwarantanny, są sposobem na walkę z „morowym powietrzem”. Wiele tych doświadczeń miało charakter intuicyjny i wynikało z obserwacji, dopiero z czasem postęp medycyny wskazał na słuszność tego typu zaleceń.

Postać wielkiego arcybiskupa Mediolanu można przy okazji przywołać w kontekście ciekawych muzealiów w kolekcji Muzeum Krakowa – tabliczek wotywnych związanych z krakowskim cechem kramarzy. Cech w XVIII wieku obrał sobie za patrona właśnie Karola Boromeusza i opiekował się ołtarzem ku jego czci w kościele Mariackim.
Srebrne wota w formie niewielkich tabliczek z wizerunkiem świętego nie są obiektami powstałymi jako wyraz wdzięczności za uratowanie z choroby. To przedmioty związane z obowiązkiem członka cechu, który po „wyzwoleniu” na mistrza cechowego, miał obowiązek przekazania na rzecz cechu tego typu srebrnej tabliczki.
Wota cechowe są interesujące z tego powodu, że ukazują świętego w jego typowej ikonografii z czasów zarazy – z krucyfiksem w dłoniach (według przekazów z epoki, krucyfiks był zarazem relikwiarzem z umieszczoną weń relikwią gwoździa, którym przybito do krzyża Chrystusa) i powrozem u szyi- symbolem pokory ( Pokora „Humilitas” było dewizą Karola Boromeusza).

Postać Boromeusza, którego czyny zyskały międzynarodowy rozgłos, a wielu krakowskich hierarchów Kościoła powoływało się na jego autorytet, to przykład odpowiedzialności,przestrzegania zasad, wiary w zwycięstwo z niewidzialnym wrogiem oraz ludzkiej wrażliwości wobec potrzebujących.
Te wartości można z całą pewnością nazwać obywatelskimi.

Michał Hankus

Plakietka wotywna Bartłomieja Przybylskiego, 1775 r.

Plakietka wotywna Bartłomieja Przybylskiego, 1775 r., blacha srebrna repusowana, grawerunek, 13,6 x 11 cm, zbiory Muzeum Krakowa; MHK- 567/II

Plakietka wotywna, III ćw.

Plakietka wotywna, III ćw. XVIII w., blacha srebrna repusowana, grawerunek, 11,8 x 10,5 cm, zbiory Muzeum Krakowa; MHK- 566/II

Plakietka wotywna S. Wtkowskiego i jego rodziny, XVIII w.

Plakietka wotywna S. Wtkowskiego i jego rodziny, XVIII w., blacha srebrna repusowana, grawerunek, 9,7 x 7,4 cm, zbiory Muzeum Krakowa; MHK-584/II

Śmierć trójki młodych lekarzy. Tragedia w szpitalu św. Łazarza

lekarze-wstep

Zdjęcie Agencji Fotograficznej „Światowid” ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

Była środa 26 kwietnia 1939 r. Kończył się właśnie czwarty hejnał grany z Wieży Mariackiej na godzinę dwunastą, gdy w Państwowym Szpitalu św. Łazarza (dziś Szpital Uniwersytecki) wydarzyła się tragedia. W komorze tlenowej wybuchł pożar, w którym zginęli młodzi lekarze: 30-letni Jan Marian Oremus, 28-letni Jerzy Oszacki i 24-letni Zbigniew Ścisławski. Czytaj dalej

Święty król i oblężenie Krakowa

Chronicon_Pictum_098

Chronicon Pictum; Képes Krónika źródło: Wikimedia Commons, domena publiczna

Król Władysław I (około 1040 – 29 lipca 1095) z węgierskiej dynastii Arpadów, lat około 53, w przyszłości święty. Obecnie zaangażowany w konflikt zbrojny w sąsiedniej Polsce. Historia stara jak świat – rywalizacja pokoleń, konflikt syna Zbigniewa z ojcem Władysławem Hermanem.

Król Władysław Święty urodził się i wychował w Krakowie. Od 1077 był królem Węgier. Pod koniec życia miał powrócić do miasta swojego dzieciństwa, jako zbrojny jego zdobywca. Legendę o tym wydarzeniu przechowała „Kronika ilustrowana” z XIV wieku.

Czytaj dalej

Jak Lajkonik zawitał do Krakowa? O najeździe mongolskim w 1241 roku

Lajkonik - P.Czapliński.jpg Poprawiony-ładniejszy2Wielki Step to ogromnych rozmiarów pas ziemi, ciągnący się od ujścia Dunaju na zachodzie aż po Koreę na wschodzie. Charakteryzuje się zmiennym i surowym klimatem. Zimy są tu mroźne, lata upalne, opady niewielkie, stąd ziemia jest uboga w roślinność. Do tego dochodzą silnie wiejące wiatry. Nic dziwnego, że możliwości gospodarowania na takich terenach były mocno ograniczone. Opanowali je pasterze, którzy prowadzili koczowniczy tryb życia. Ludzie ci pozostawali w ciągłym ruchu, bez stałych siedzib zamieszkania. Mimo tego, na tych niegościnnych obszarach, powstała jedna z największych potęg w dziejach – Państwo Mongolskie.

Czytaj dalej

U progu nowej epoki

cesarz-cesarzowaSobota 5 maja 1917 roku była dla Krakowa dniem szczególnym. Poruszenie w mieście wywołała wizyta dwójki zagranicznych gości: cesarza Karola i cesarzowej Zyty. Dzień jest wiosenny, ciepły i słoneczny. Od wczesnego ranka w Krakowie panuje niezwykłe poruszenie. Mieszkańcy zajmują miejsca przy planowanej trasie przemarszu cesarskiej pary. Nad zachowaniem porządku czuwa żandarmeria i policja. Pod gmachem starostwa ustawia się rząd wychowanków szkoły kadeckiej w Łobzowie.

Czytaj dalej

„Ach, jakież to cudowne!” – o reklamie w przedwojennym Krakowie

szampon-luksusowy

 Wystawa „Kupując oczami. Reklama w przedwojennym Krakowie” przybliża bogaty świat środków reklamowych stosowanych przez miejscowych przedsiębiorców w drugiej połowie XIX wieku i pierwszych dekadach wieku XX. Rozmaite zabiegi zmierzające do pozyskania klientów stosowano w Krakowie zapewne już w czasach średniowiecznych, gdy Rynek tętnił handlowym gwarem. Próżno jednak szukać ich śladów. Materialne pozostałości można odnaleźć dopiero w wieku XIX, gdy wraz z rozwojem produkcji na masową skalę, a tym samym potrzebami zbycia tworów, reklama zyskiwała na znaczeniu, stawała się coraz powszechniejsza. Cezurą czasową wystawy jest rok 1939 i bynajmniej nie dlatego, że reklama wtedy znikła, lecz uległ zmianie jej charakter.

O trikach reklamowych w przedwojennym Krakowie pisze dr Iwona Kawalla, kuratorka wystawy.

Czytaj dalej

Z miłości do sztuki – kilka słów o obrazach Wojciecha Weissa

Fot. Tomasz Kalarus/Muzeum Historyczne miasta Krakowa14 lutego Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zaprezentuje publiczności najciekawsze muzealia zakupione lub podarowane w 2016 roku. Wśród nich znajdą się obrazy, rysunki i rzeźby znanych artystów, stare i nowe fotografie, brakteaty a także zegar kieszonkowy.
Muzeum od wielu lat systematycznie powiększa kolekcję obrazów Wojciecha Weissa (1875–1950). Weiss był jednym z najwybitniejszych polskich malarzy, profesorem i rektorem krakowskiej ASP. W tym roku muzeum nabyło cztery obrazy olejne o tematyce krakowskiej, o których opowiada Witold Turdza.

Czytaj dalej

Szopka krakowska na dworze królowej Elżbiety II

szopka-kirsz22 listopada 2016 roku w Pałacu Buckingham ambasador RP Arkady Rzegocki podarował królowej Elżbiecie II szopkę krakowską. W szopce połączone zostały elementy polskie i brytyjskie. Znalazła się w niej m.in. wieża Big Ben, która od 2012 r. nosi oficjalną nazwę Wieży Elżbiety, oraz figurka gwardzisty królewskiego. Dzieło to, specjalnie na uroczystość w Pałacu Buckingham, wykonał znany krakowski szopkarz Jan Kirsz. Autor opowiada o procesie tworzenia szopki.

Czytaj dalej

Skandaliczny „Feniks”

kobieta ze szczękąNie ma chyba bardziej kontrowersyjnego budynku w Krakowie niż popularny „Feniks” w Rynku Głównym. Powstawał na przełomie lat 20. i 30. w atmosferze wielkiego skandalu i gdyby nie interwencja samego prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego, być może w ogóle by nie stanął.
A zaczęło się tak. Na przełomie 1913 i 1914 roku wyburzono trzy średniowieczne kamienice stojące u zbiegu Rynku Głównego i ul. św. Jana. Na ich miejscu Tadeusz Będzikiewicz planował budowę eleganckiego hotelu. Plany przerwała I wojna światowa. Przez kilkanaście lat stał więc w samym sercu Krakowa drewniany parkan, który również ma swoją historię.

Czytaj dalej